- Cholera jasna - mruknęłam. Dominik spojrzał na mnie zmartwiony.
- Co się stało?
- Nie spakowałam niczego, co mogło by mi się przydać.
- To nic, moja siotra wzięła ze sobą mnóstwo ubrań i jestem przekonany, że wam coś pożyczy.
- Jakim wam?
- Tobie i Kindze
- Kindze? - zdziwiłam się. - Jakiej Kindze
- Zapomniałem ci powiedzieć. Kinga to dziewczyna Mirka, niedługo tutaj przyjedzie.
- Sporo osób - zauważyłam
- Tak, ale chyba nie przeszkadza ci to, prawda?
- Nie, skądże - uśmiechnęłam się nerwowo, bo prawdę mówiąc nie tak to sobie wyobrażałam.
***
Późnym wieczorem zjawiła się Kinga. Przywitała się z nami i zniknęła za drzwiami swojego pokoju, na końcu korytarza, tuż obok łazienki. Marzyłam tylko o jednym: wziąć prysznic i położyć się spać. Otworzyłam swoją torbę i wyciągnęłam z niej luźną koszulkę, lubię w niej spać i spodenki które kupiłam do biegania tak jak buty, w których teraz chodzę na co dzień, nie mam serca ich wyrzucić. Wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy i poszłam pod prysznic. Byłam już pod drzwiami łazienki kiedy nagle wyszedł z niej Mirek i wciągnął mnie do niej. Nie zaprotestowałam, bo nie zdążyłam. Nie mogłam wydusić z siebie słowa, byłam zbyt przestraszona i zdezorientowana. Ogarnęła mnie panika, kiedy tak na mnie patrzył i nic nie mówił. Lustrował mnie wzrokiem z góry na dół, gdy po chwili się odezwał krew we mnie zastygła.
- Pięknie dziś wyglądasz - uśmiechnął się zdradziecko.
- Co ty wyprawiasz? - Czułam jak złość we mnie kipiała.
- Nie udawaj takiej cnotki, przecież widzę, że na mnie lecisz
- Radzę kupić okulary. Wynoś się stąd! - Zaczęłam się z nim szarpać, jednak szybko i niechętnie stwierdziłam, że nie mam z nim najmniejszych szans, był silniejszy i wiedział, że ma przewagę. - Wyobrażasz sobie co może poczuć Kinga? - Może nie miałam przewagi siłowej, ale miałam nadzieję, że chociaż dotrę do niego słowami. Wpatrywał się we mnie, a ja czułam się coraz bardziej niezręcznie. Pragnęłam stąd uciec, ale wiedziałam że to niemożliwe. - Posłuchaj - przełknęłam ślinę i zaczęłam mówić do niego tak spokojnie jak tylko potrafiłam - Kinga jest zaledwie w pokoju obok, może cię usłyszeć i co wtedy? Wiesz? - Nadal się nie odzywał a we mnie zbierała się jeszcze większa złość - Nie, nie wiesz, bo jesteś zwykłym dupkiem, miałam o tobie całkiem inne zdanie, ale to się zmieniło, a teraz wyjdź stąd, bo chcę wziąć prysznic.
- Okej mała, wyluzuj. Wyjdę, ale najpierw coś zrobię.
- O tak, a ja już nawet wiem co: zabierzesz swoje rzeczy i stąd wyjdziesz! - ta sytuacja robiła się coraz bardziej irytująca.
- Nie o tym mówiłem - uniosłam do góry brew nie wiedząc co ma na myśli. - Tylko o tym.
Przyszpilił mnie do ściany i znowu pocałował. Miałam tego dosyć. Zebrałam w sobie siłę i odepchnęłam go, wymierzając mu siarczysty policzek, po czym dostał ode mnie z pięści w nos. - Nie spodziewałam się, że tak potrafię. Mirek osunął się na podłogę trzymając się za nos i mrucząc coś przy okazji. Wzięłam jego rzeczy i wyrzuciłam z łazienki na korytarz, czekając aż zwlecze się z podłogi i wyjdzie. Nie mogłam na niego patrzeć. Oddychałam szybko i nie spokojnie, obawiając się, że to nie koniec. Mirek wstał i wychodząc znów mnie pocałował, tym razem w policzek. Czułam jego zapach na sobie i nie mogłam już wytrzymać.
- Ty nigdy nie odpuszczasz, co? - wysyczałam przez zaciśnięte zęby.
- To jeszcze nie koniec malutka i nawet nie waż się o tym komukolwiek powiedzieć, bo potrafię być bardziej brutalny.
Drżącymi rękami i ze łzami w oczach przekręciłam klucz w zamku po czym pośpiesznie weszłam pod prysznic, lejąc na siebie zimną wodę, musiałam ochłonąć, to było dla mnie zbyt dużo. Szorowałam się tak mocno, że prawie zdarłam sobie skórę. Wytarłam się również mocno, chcąc ukarać się za to, że tak łatwo dałam się zastraszyć, kto wie do czego jeszcze był zdolny. Ubrałam się w piżamę, wyszorowałam zęby, by nie czuć posmaku alkoholu i papierosów. Kiedy skończyłam, pokremowałam twarz i ze strachem szłam do pokoju, nieustannie oglądając się za siebie. Wiedziałam, że długo o tym nie zapomnę, nie mogłam dać po sobie niczego poznać. Weszłam do pokoju, ale nie zastałam w nim Dominika i byłam niemal pewna, że dzisiaj nie zasnę.