27.09.2017

CHANGE cz. 13



Popchnęłam go w stronę mojej sypialni na co on zaśmiał się i odsunął ode mnie.
 - Co? - byłam zdezorientowana.
- Jesteś szybka. Każdego nowo sprowadzonego chłopaka ciągniesz od razu do łóżka?
  Na te słowa wymierzyłam mu porządnego strzała w twarz.
- Wyjdź stąd. - wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
- Jesteś taka słodka, kiedy się złościsz. - jego oczy były pełne rozbawienia.
 Bez zamiaru opuszczenia mojego mieszkania podszedł do toaletki, gdzie wśród rozrzuconych kosmetyków leżała gruba, czarna teczka.
 Z przymrużonymi oczyma otworzył ją i zaczął przeglądać moje rysunki. Kiedy dotarł do swoich podobizn uśmiechnął się. Pierwszy raz widziałam jego pełny uśmiech. Nie wiem, czy była to kpina ze mnie, czy może raczej szczera emocja.
- Nikt jeszcze mnie nie malował.
- Oddaj to. - szybko wyrwałam kartkę z jego ręki.
 Nie czekając dłużej chwycił kolejny rysunek na którym był on.
- Powiedziałam nie ruszaj! - zabrałam szkicownik i ukryłam go głęboko w szafie.
- Nie jestem chłopakiem dla ciebie. - ponownie znalazł się zbyt blisko mnie.
- Może ja to ocenię? - powstrzymywałam moje drżące wargi.
 Spojrzał na mnie z uniesionymi kącikami ust i złapał mnie za biodra podnosząc na wysokość naszych czół. Oplotłam go nogami i oparłam swoje czoło o jego. Dotknęłam dłonią jego policzka i kciukiem przejechałam po dolnej wardze.
- Będziesz tego żałowała. - przygryzł jeden z moich długich paznokci. - Ale po takiej ilości alkoholu, jutro i tak nie będziesz tego pamiętała. - rzucając mnie na łóżko zatopił się w moich ustach.
 Nie był agresywny, jego pocałunki były delikatne, rozpalały moje ciało. Zdjął moją skórzaną kurtkę i rozpiął zamek sukienki, którą zsunął do pasa. Spojrzał na czarny, koronkowy stanik i uśmiechając się cwaniacko, obcałował każdy milimetr mojej piersi wychodzącej spod koronki. Ręką przejechał wzdłuż mojej nogi i zatrzymał się na sznurowanych szpilkach. Delikatnie pociągnął za koniec sznurówki i zdjął buta z mojej stopy. Ujął ją w dłoń i obcałował każdy z pięciu palców pomalowanych na czarny kolor, jak jego oczy. Podobnie postąpił z drugą nogą.
 Przez moje ciało nigdy nie przeszło tyle wrażeń co dziś. Moje usta zadrżały na dotyk jego suchych warg.
 Wolną dłoń wsunęłam pod koszulkę muskając jego brzuch. Czułam napinające się pod moim dotykiem mięśnie.
 Jego ręka powędrowała na koronkę mojego stanika. Jednym palcem jeździł po jego brzegu, czasem wsuwając go i muskając przy tym sutka.
 Nie musiał robić wiele, żeby doprowadzić moje ciało do dreszczy.
 Ostatni raz bardzo namiętnie pocałował moje usta i odsunął się, aby ustabilizować oddech.
 Otworzył czarne oczy i spojrzał nimi prosto w moje. Czułam jak przyszywa mnie na wylot. Jakby znał każdy mój sekret.
 - Naprawdę nie jestem chłopakiem dla ciebie. - mówiąc to zszedł z łóżka i trzaskając drzwiami wyszedł z mieszkania. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz