24.09.2017

CHANGE cz. 12




 -Dlaczego uważasz, że wszystko dotyczy ciebie? - odwróciłam się w jego stronę.
- A nie jest tak? - obszedł mnie dookoła dotykając opuszkami palców mojej szyi, momentalnie na mojej skórze pojawiły się dreszcze.
- Czemu miałoby tak być? - mój głos drżał, co szczerze mnie zdziwiło.
- Powiedz to Merel... - sprawnym ruchem odwrócił mnie do siebie, czułam jego oddech na moich wargach.
- Co mam ci powiedzieć? - mimo moich wysokich obcasów musiałam podnieść głowę, by napotkać jego wzrok.
- To co oboje wiemy. - moja złość minęła, kiedy tylko zatonęłam w czarnych niczym noc tęczówkach.
 Wiedziałam doskonale o co mu chodzi. Poddałam się.
- Nie opuszczasz mojej głowy nawet na moment. - przełknęłam wielką gulę pojawiającą się w moim gardle.
- Dlatego wiem, że każde twoje słowo dotyczy mnie. - objął dłońmi moją twarz i delikatnie musnął moje usta.
 Widząc moją reakcję nie czekał długo i splótł swoje palce z moimi. Ciągnął nas w coraz ciemniejsze miejsce, gdzie z kroku na krok ginęło światło.
 Nie bałam się. Przy nim czułam się…bezpiecznie.
 - Masz. - podał mi kask.
- Nie sądzisz, że będzie mnie uwierał? - wskazałam na dwa koki na mojej głowie.
- Jak chcesz. Nie będę za ciebie odpowiadał. - sprostował siadając na przodzie ścigacza.
 Zajęłam miejsce za nim i objęłam go w pasie rękoma.
- Już to robisz. - przygryzłam płatek jego ucha i poczułam jak jego mięśnie kolejny raz się napinają.
 Czułam jak przygryza mocno zęby i bez słowa odpala ścigacza. Chwilę później chłodny wiatr muskał moją twarz i plątał włosy. Nie wiem, czy to przez alkohol, czy zwyczajnie w świecie poczucie bezpieczeństwa, przytuliłam się do pleców chłopaka.
 W tym samym czasie on przyspieszył. Napawałam się jego zapachem póki jeszcze mogłam. Zacisnęłam mocniej ręce wokół jego brzucha, a czując chłodny wiatr na moich palcach, zwyczajnie w świecie wsadziłam je pod jego skórzaną kurtkę.
 Czułam jak się wzdryga, jednak nie wyjął ich tylko dalej skupiał się na jeździe.
 Oparłam głowę o jego plecy i myślałam. Myślałam o tej wyczekiwanej chwili.

***

- Jesteśmy -  nie słyszałam już ryku silnika.
- Szybko. - odchrząknęłam.
- Chodź, odprowadzę cię. - chwycił moją rękę i wniósł mnie po schodach na drugie piętro, gdzie znajdowało się moje mieszkanie.
- Skąd wiesz gdzie mieszkam? - zapytałam przekręcając zamek w drzwiach.
- Wiem o tobie wszystko Merel. - gwałtownie zatrzasnął drzwi i popchnął mnie na ścianę.
 Wszystkie rzeczy znajdujące się w moich rękach swobodnie opadły na podłogę, by za chwilę Bryan mógł przygwoździć mnie do chłodnej ściany.
- Boisz się? - wyszeptał w moje usta.
- Nie. - byłam pewna i jako pierwsza zatopiłam się w tak pożądanych przeze mnie ustach.
 W tej chwili nie liczyło się nic. Byliśmy tylko my w ciemnych pomieszczeniach samotnego mieszkania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz