15.09.2017

CHANGE cz. 10



  Z bijącym sercem zamknęłam drzwi i zdezorientowana przetwarzałam to co przed chwilą miało miejsce. Wsadziłam ręce we włosy i zniknęłam w sypialni otwierając na oścież okno i łapiąc trochę powietrza.
 Dotknęłam palcami moich wilgotnych warg, na których czułam jeszcze jego rozpalone usta.
 To było…niesamowite. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z czymś takim.
 - Wróciłam!
 Szybko zamknęłam okno i przejechałam dłonią twarz wracając do rzeczywistości.
- Włączam telewizor! - odkrzyknęłam
- Poczekaj chwilę. Wezmę prysznic i możemy zacząć nasz maraton.
Po przebudzeniu przeciągnęłam się leniwie na łóżku i spojrzałam na wyświetlacz telefonu.
 - Już tak późno? - spojrzałam na śpiącą przyjaciółkę.
 Gdy dowie się, że zaspałyśmy na pierwszą lekcje, chyba mnie zabije.
 Postanowiłam jej nie budzić i opuściłam sypialnię kierując się do kuchni. Postawiłam wodę i zalałam zieloną herbatę. Usiadłam na wysokim krześle i zatopiłam się w myślach wczorajszego dnia.
Jak to możliwe, że znał mój adres? A może wcale go wczoraj nie było? Może to tylko moja wyobraźnia?
 Nawet nie spostrzegłam, kiedy moje palce zaczęły pocierać węgiel na kartce.
 Zawsze tak miałam, że gdy o czymś zawzięcie myślałam przetapiałam to nieświadomie na rysunek.
 Tym razem było to wspomnienie wczorajszego spotkania.
 Ostatni raz przejechałam palcem po twarzy Bryana i zgniotłam kartkę wrzucając ją do kosza.
 - Widziałaś która godzina?! - zaśmiałam się na widok przerażonej blondynki - Ruszaj się! Nie mamy czasu! Musimy zdążyć na drugie zajęcia! - ponaglała mnie.
 Wyjęłam z szafy jakieś ciuchy i zrobiłam na szybko makijaż, po czym rozczesując włosy mierzyłam wzrokiem moją przyjaciółkę.
- Roxan, uspokój się. To twoje pierwsze spóźnienie. Nic ci nie zrobią. Spójrz na mnie, praktycznie na każde zajęcia się spóźniam. - posłała mi złowrogie spojrzenie.
- Bierz te klucze i jedziemy!
 Wsiadłyśmy do mojego samochodu i odjechałyśmy w kierunku szkoły.

                                                                     ***

 Od pocałunku minął ponad miesiąc, a ja mam wrażenie jakby to wszystko było iluzją. Bryan ciągle odtrąca mnie od siebie i stara się unikać mnie, jeśli ma do tego tylko możliwość.
 Jeszcze nie wiem co takiego mu zrobiłam, ale dowiem się.
 Kończyłam poprawianie koków na czubku mojej głowy i szczotką przeczesałam resztę rozpuszczonych włosów. Spojrzałam w lustro na swe odbicie. Ciemne cienie podkreślały moje oczy.
 Przejechałam granatowym paznokciem po błyszczyku rozmazując go i podniosłam się z siedzenia.
  Chwyciłam czarną kopertówkę i zarzucając na ręce skórę wyszłam z domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz