''Mówią, że oczy nie kłamią, mówią też, że czego nie widzą, tego sercu nie żal, a przecież żal.''
- Ignacy Karpowicz
- Ignacy Karpowicz
Na czacie 3D Iza poznaje tajemniczego chłopaka. Wkrótce ta znajomość przeradza się w uczucie, jednak ich miłość zostaje wystawiona na próbę, muszą poradzić sobie z odległością która ich dzieli...
***WCZEŚNIEJ***
Każdy potrzebuje jakiejś odskoczni, rozpaczliwie szuka ucieczki od otaczającego go świata. Jedni popełniają samobójstwo, drudzy faszerują się antydepresantami, jeszcze inni podążają drogą sztuki, tworzą piękno i nie odzwierciedlają syfu, który ich otacza. Ja z kolei byłam zbyt słaba aby się zabić, choć wiedziałam, że dużo nie trzeba aby stąd odejść, nie musiałam brać leków, bo moje zdrowie psychiczne było w porządku, a sztuka była dla mnie zbyt odległa, nie miałam na tyle wyobraźni i talentu by tworzyć to co piękne, bo tego nie znałam. Jako młoda nastolatka nie miałam zbyt wielu przyjaciół, a co najważniejsze nie chciałam ich mieć, nie ufałam ludziom i nie czułam potrzeby aby się z nimi integrować. W domu byłam niezauważalna, rodzice od dawna żyli w separacji i specjalnie nie zwracali na mnie uwagi, jeśli nie pracowali, każde siedziało w innym pokoju, a ja udawałam, że tego nie widzę i nie słyszę. Kiedy zdarzyło się już tak, że oboje byli w jednym pomieszczeniu a ja niczego nie świadoma tam weszłam, na siłę próbowali znaleźć wspólny temat, niezgrabnie dobierając słowa i posyłając nie szczere uśmiechy, ale doceniałam to, że starali się grać wspaniałą rodzinkę i oszczędzić mi tego bólu jakim jest rozwód rodziców a co za tym idzie - utrata jednego z nich, choć wiedziałam, że ta chwila zbliża się nieubłaganie. Tak więc szukałam sposobu, aby odciąć się od rzeczywistości. Nie wiedziałam, że nadejdzie to tak szybko i tak nieprzewidywalnie...
***
Nadszedł koniec maja, a z nim ostatni weekend miesiąca. Tego dnia umówiłam się z moją siostrą, na babski wypad. Mieszkała ulicę dalej, ze swoim chłopakiem, więc miałam do niej stosunkowo blisko. Podekscytowana wyjazdem od rana się przygotowywałam. Założyłam czarną długą koszulę w kratę, czarne rurki i białe Air Force'y. Włosy związałam w wysokiego kucyka. Usiadłam przed lustrem i zabrałam się za makijaż. Podkreśliłam brwi, namalowałam kreskę na powiece, wytuszowałam rzęsy, a usta potraktowałam matową fioletową szminką. Chwyciłam telefon i napisałam do niej wiadomość: "Gotowa?" Spodziewałam się natychmiastowej odpowiedzi, lecz jej nie uzyskałam. Zdziwiona schowałam wszystkie kosmetyki do szuflady, jeszcze raz przejrzałam się w lustrze, i chwytając kurtkę w rękę wyszłam z domu. Po dziesięciu minutach byłam już pod drzwiami Marii. Nie pukając weszłam do środka. Filip powitał mnie radośnie.
- Cześć Izka. - uśmiechnął się szeroko
- Cześć Filip, Marysia gotowa?
- Nie wiem, od godziny siedzi przy laptopie i nie wygląda na to, żeby się gdzieś wybierała.
- To dziwne, byłyśmy umówione. - Filip wzruszył tylko ramionami. - Pójdę sprawdzić. - Pokiwał głową.
Przeszłam przez przedpokój i znalazłam się w średnim pomieszczeniu - pokoju Marii.
- Siostra, zapomniałaś że miałyśmy jechać? Pisałam do ciebie - wskazałam na telefon, przypominając jej o wiadomości którą wysłałam.
- Faktycznie - dopiero przy mnie ją odczytała.
- Jedziemy? - zniecierpliwiłam się.
- Kurczę, kompletnie o tym zapomniałam, przepraszam, ale mam teraz inne zajęcie
- Jakie? - byłam zirytowana
- Znalazłam świetny czat 3D.
- No i? - Wzruszyłam ramionami. - Co to ma do naszego wyjazdu? Nie widzę związku.
- Strasznie się wciągnęłam, chciałabym trochę nad tym posiedzieć.
- Co w tym takiego interesującego? - Starałam się dowiedzieć.
- No...wszystko. Tworzysz sobie postać i poznajesz ludzi, rozmawiasz z nimi, przebywacie w tych samych roomach. Tylko jeszcze nie wiem za bardzo jak się do tego zabrać, ale jestem na dobrej drodze.
- I jakiś czat 3D zaważył na tym, że z naszego wyjazdu który planowałyśmy od tygodnia nici?
- Przepraszam, miałam ci napisać, ale wyleciało mi z głowy.
- To po co ja się tak szykowałam... Zawiodłam się - głośno westchnęłam.
- Mam pomysł! - Maria oderwała się na chwilę od tych pierdół.
- Jaki? - Byłam pewna, że jednak nasz wyjazd wypali, ale szybko przekonałam się o tym, że pozostała tylko nadzieja, a cały zaplanowany dzień od rana do wieczora rozprysnął się w moich wyobrażeniach.
- Jedź sama.
- Też mi coś, ale masz rację, siedź sobie w tym internecie. Ja zamierzam się świetnie bawić! Powiedziałam jednym tchem i wyszłam z domu, nie żegnając się nawet z Filipem.
Zdenerwowana opuściłam mieszkanie, kierując się na pobliski przystanek autobusowy. Z racji tego, że nie miałam jeszcze prawa jazdy, byłam zmuszona jechać zatłoczoną komunikacją miejską, nie byłam specjalnie zadowolona tym faktem. Usiadłam na niedużej ławeczce i czekałam na autobus, który miał zawieźć mnie do centrum Opola. Przyjechał po piętnastu minutach. Moje plany z Marysią wzięły w łeb, więc teraz kompletnie nie wiedziałam gdzie mam się podziać, ale nie chciałam wracać do domu, żeby znów siedzieć nad książkami, tym bardziej że nie miałam wielu znajomych, ani nawet choć jednej przyjaciółki. Zdezorientowana, na szybko układałam sobie w głowie plan działania. Galeria w której się teraz znajdowałam była zatłoczona, ludzie chodzili parami, lub grupkami, a ja stałam samotna jak wierzba na wietrze. Kręciłam się, mając wrażenie że chodzę w kółko. Zajrzałam do kieszeni kurtki, w której zawsze trzymałam jakieś pieniądze, znalazłam pięćdziesiąt złotych, które dostałam od mamy, tydzień temu, jakoby miałyby mi wynagrodzić to, że nie spędzała ze mną czasu. Postanowiłam, że pójdę do kina, zupełnie nie zorientowana co teraz grają. Wybrałam na chybił trafił. Pech chciał, że o miłości. Trudno, miałam nadzieję, że nie będę żałowała dwudziestu złotych. Dokupiłam popcorn i colę, po czym zajęłam wolne miejsce, na końcu sali z dala od wszystkich, ja - samotna wyspa. Po skończonym seansie opuściłam kino i musiałam przyznać, że było warto. Udałam się do wyjścia. Po pięciu minutach byłam już na świeżym powietrzu. Usiadłam na pobliskiej ławeczce i rozmyślałam. Robiło się coraz ciemniej, zbliżała się dwudziesta. Odsunęłam od siebie wszystkie złe myśli i kierowałam się na autobus. Przed dwudziestą pierwszą byłam w domu. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka, jutro czekał mnie kolejny dzień w szkole której nienawidziłam.
No nareszcie się doczekałam ! Mam nadzieję, że części tym razem będą częściej ! :D
OdpowiedzUsuńBardzo mnie to cieszy! :) Postaram się wstawiać rozdziały codziennie, o stałych porach ;>
OdpowiedzUsuńjakoś tego codziennie nie ma :D XD
Usuńjest już wstawiona :)
Usuń