Siedziałam właśnie na lekcji polskiego kiedy dostałam wiadomość. Nie spieszyło mi się odczytać gdyż wiedziałam, że jest od Janka. Lekcja dobiegła końca. Wyszłam na korytarz i niechętnie sięgnęłam po telefon. Zdziwiłam się, kiedy zamiast numeru Janka ujrzałam numer taty. Odblokowałam ekran i odczytałam. ''Izuś, spotkajmy się. Tata''. Przewróciłam oczami. Co on kombinował? Chciałam się tego dowiedzieć, więc po chwili odpisałam ''W porządku. Gdzie?''. Odpowiedź nadeszła natychmiastowo.
''W Dolce Vita''. Nim się zorientowałam, był koniec wszystkich zajęć. Opuściłam szkołę i kierowałam się we wskazane miejsce. Ojciec już na mnie czekał. Usiadłam na wprost niego.
- Witaj kochanie - powitał mnie promiennie. W tym samym momencie podszedł do nas kelner.
- Dzień dobry państwu, co podać?
- Dla mnie kawę - tato zwrócił się do kelnera.
- A dla pani? - patrzył teraz na mnie.
- Wody z cytryną - uśmiechnęłam się, a kiedy kelner zniknął z pola widzenia, całą uwagę skupiłam na tacie.
- Cześć tato, o co chodzi?
- Chcesz znać powód naszego spotkania, więc nie będę owijał w bawełnę.
- Słucham - wpatrywałam się w niego, oczekując wyjaśnień.
- Zacznę od tego, że chciałbym cię prosić, abyś uczestniczyła w rozprawie rozwodowej.
- Poważnie? Więc do tego doszło...
- Tak, wiesz dobrze, że od dawna pomiędzy mną a mamą nie układało się najlepiej. Od dłuższego czasu nie poświęcała mi zbyt wiele uwagi, więc brałem coraz więcej zleceń w pracy, aby nie spędzać z nią czasu bo i tak go dla mnie nie miała, sama zaszywając się w swoim biurze.
- Chcesz przez to powiedzieć, że to ona zawiniła?
- I tak i nie. Ale ona pierwsza znalazła sobie kogoś na boku. Jak długo to trwało? - zwrócił się do mnie. Spuściłam wzrok.
- Od dawna. Mniej więcej od roku - westchnęłam
- Dlaczego nic mi nie powiedziałaś?
- Uważałam, że to przez ciebie, że to ty unikasz mamy i specjalnie zostajesz w pracy po godzinach. A widzę, że było odwrotnie. Rozumiem, że postanowiłeś nie być dłużny i odpłaciłeś jej się tym samym?
- To nie tak - sprostował.
- A jak?
- Kiedy przestałem ją interesować poświęciłem się pracy, i nagle zaczęła mnie dostrzegać. Wiedziałem, że nie zależy jej na mnie, tylko na naszych pieniądzach. Błagała mnie abym został, ale byłem pewny, że nie chodzi o nas. Załamałem się. Wkrótce do naszej pracy zatrudniła się sekretarka. Niewiele młodsza ode mnie. Szybko się zaprzyjaźniliśmy i zacząłem jej się zwierzać. Czułem, że mnie rozumie. Zakochaliśmy się w sobie i wiedziałem, że chcę odejść od mamy, skoro między nami od dawna nic już nie było. Udawaliśmy przy tobie, że wciąż się kochamy, ale szybko zorientowałaś się, że to tylko pozory. Nie jesteś głupia, więc nie wprowadzam cię w błąd. Pewnie poczułaś się urażona, że cię zostawiłem i wyprowadziłem z domu, ale nie umiem inaczej. Nie mogę przebywać w jednym domu z twoją mamą.
- Rozumiem, tato. To nie twoja wina. - Położyłam swoją dłoń na jego dłoni. Współczułam mu.
- Zeznasz, że rozwód jest z winy mamy? - Między nami zapadła cisza, w tym samym momencie kelner przyniósł nasze zamówienie. Upiłam łyk wody. Chwilę się zastanowiłam aby zebrać myśli. Zaczęłam mówić:
- Tak, bardzo się zmieniła. Nie poznaję jej. Odkąd się wyprowadziłeś ma zmiany nastroju, najpierw płacze, a potem jest cała roześmiana i sprasza swojego faceta. Wczoraj zastałam ich w dwuznacznej sytuacji. Obściskiwali się. Zabroniła mi się wtrącać. Jest mi już strasznie daleka.
- No widzisz, wybrała inaczej niż chciałabyś tego ty. Jedyne co ci zostaje, to zaakceptować jej wybór. Nie gniewaj się na mnie, że cię zostawiłem. Może chciałabyś poznać bliżej Małgorzatę? Na weekend jedziemy na wieś, do jej rodziny, byłoby jej miło, a mi przede wszystkim, gdybyś nam towarzyszyła - Chwilę się wahałam, ale dzięki tej rozmowie zrozumiałam, że tata wcale nie jest taki jak myślałam, i jeśli ten wyjazd miałby nas do siebie zbliżyć i poprawić nasze relacje, to nie pozostaje mi nic innego jak się zgodzić.
- Dobrze tato, pojadę.
- Na prawdę? Super. Przyjadę po ciebie. Zresztą będziemy w kontakcie. - upił łyk kawy. - Opowiadaj, co tam u ciebie? Prawie nie uczestniczyłem w twoim życiu. Chciałbym nadrobić ten czas.
- No więc dostałam się do liceum. Mam świetną klasę, dogaduję się z każdym, pomagamy sobie.
- To super, cieszę się, że jesteś szczęśliwa. A jak ci idzie nauka?
- Jestem jedną z lepszych uczennic, ale to raczej nie uległo zmianie od początku szkolnej kariery. - uśmiechnęłam się.
- Oj tak, zawsze byłaś pilną uczennicą - Tato wpatrywał się we mnie. Jego oczy się śmiały. Widać było, że bardzo zależy mu na dobrych relacjach ze mną. Chciał się dowiedzieć o mnie jak najwięcej.
- To prawda... - zamyśliłam się.
- A jak się mają sprawy sercowe? - Tato nieco spoważniał, zamieniając się w słuch
- W moim przypadku to nieco długa historia - westchnęłam. - Nigdy nie miałam takiego mętliku w głowie
- Brzmi poważnie - Zaniepokoił się
- Nie musisz się martwić, postaram się ogarnąć ten bałagan
- Powiesz coś więcej? - Tato wciąż dopytywał
- Poznałam chłopaka, na czacie, zakochaliśmy się w sobie i od pięciu miesięcy jesteśmy razem.
- Ah tak... a widujecie się?
- Ani razu.
Mina ojca była bardzo zabawna. Jego zdziwienie wprawiało mnie w zakłopotanie. Jak się z tego wyplątać?
- Mówisz poważnie?
- Tak, Janek ciągle to odwleka.
- To nie dobrze, powinniście się zobaczyć.
- Często rozmawiamy przez Skype, dzwonimy do siebie, piszemy sms'y, ale...
- To nie wystarcza?
- Nie - pokręciłam przecząco głową.
- Cóż, nie wiem co powiedzieć. Zaskoczyłaś mnie.
- Jest jeszcze ktoś... Mam przyjaciela a co najgorsze zaczęłam coś do niego czuć...
- Ciężki orzech do zgryzienia, gdy musisz wybierać pomiędzy ważnymi dla ciebie osobami. - Tato przez chwilę się zamyślił. - Chcesz znać moje zdanie?
- Tak
- Powinnaś wybrać tego, który jest na miejscu...wtedy masz pewność, że będzie obok ciebie nawet wtedy kiedy będziesz najbardziej go potrzebowała.
- To nie jest takie proste.
- Dla mnie jest. Jeśli komuś na tobie zależy, staje na głowie żeby cię uszczęśliwić.
Zaczęłam wszystko rozumieć. Dotarło do mnie, że odrzuciłam tego, który naprawdę mnie kocha, skupiając się na uczuciu, które jest niepewne, nietrwałe.
- Chyba wiem co chcesz przez to powiedzieć... Powinnam zerwać znajomość z Jankiem?
Tata pokiwał głową, oczekując mojej reakcji.
- Muszę to przemyśleć, ale dziękuję za radę.
- Nie ma za co córeczko.
Spojrzał na zegarek.
- Oh, muszę już lecieć, zaraz mam spotkanie z klientem.
- Jasne, tato. Leć, skoro to ważne.
- Jesteś wyrozumiała, dziękuję. Skontaktuję się jeszcze z tobą w sprawie wyjazdu.
- Nie ma problemu, do zobaczenia - uśmiechnęłam się.
Pożegnaliśmy się, obejmując. Brakowało mi tego i cieszyłam się, że tak wyszło. Tracąc jedno, zyskujemy drugie. Równowaga. Pełna optymizmu wróciłam do domu, zastanawiając się co dalej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz