zapraszam do mojego małego świata. mam nadzieję, że zagościsz w nim na dłużej.
8.08.2018
PERFECTION 23
Kiedy dojechaliśmy na miejsce, nie miałam ochoty wychodzić. Czułam jak żołądek ściska mi się w wielki supeł. Nerwy powodowały poczucie mdłości.
- Van, nie gniewaj się. Chcę, żebyś została częścią mojej rodziny, nawet jako przyjaciółka. Abyś tylko była.
Nie odpowiadając posłałam mu ciepły uśmiech i razem wyszliśmy z samochodu. Kiedy tylko stanęliśmy na podwórku jego rodzinnego domu, ujrzałam na ustach chłopaka uśmiech. Logiczne, że cieszył się z przyjazdu tutaj.
- Meg! - zawołał, na co stojąca do nas tyłem blondynka odwróciła się.
- Levi! - rzuciła się mu na szyję.
Nie powiem, że wcale mi to nie przeszkadzało, bo poczułam dziwne ukłucie. Czyżby to była zazdrość?
- Dlaczego nas nie odwiedzałeś? - zapytała nie zważając na mnie.
- Praca, wiesz dobrze. Codziennie o tym rozmawiamy. - złapał ją za ręce.
W tym samym momencie jej wzrok napotkał mój. Usta wygięły się w cwanym uśmiechu i ponownie kierując wzrok w stronę chłopaka, przymrużyła oczy.
- Jasne, praca.
- Meg, więc skoro jako pierwsza doczekałaś spotkania ze mną, pragnę przedstawić Ci Vanessę. - pociągnął niezbyt wysoką blondynkę w moją stronę. - Vanesso, poznaj Megan, moją siostrę.
- Miło mi. - wyciągnęłam w jej stronę rękę, jednak ona zaskoczyła mnie mocnym uściskiem.
- Tak się cieszę, że mogę Cię poznać. Mam przeczucie, że zostaniemy przyjaciółmi. -odsunęła mnie na nikłą odległość, by ukazać rząd białych zębów, jak u jej brata.
Speszona tym wyznaniem nie do końca wiedziałam co powinnam odpowiedzieć, dlatego tylko się uśmiechnęłam.
Levi jakby czytał mi w myślach, odczuł moje zakłopotanie.
- Może wejdziemy do środka?
- Ależ nie musicie. Mamo! Tato! - zawołała na całe podwórko.
- Co się stało? - kobieta w średnim wieku stanęła w drzwiach, wycierając ręce o fartuch kuchenny. - Levi, synku. - podeszła do niego wzruszona i uściskała mocno. - Chodźcie szybko! Levi przyjechał! - zawołała podobnie jak jej córka. - Gdzie Ty byłeś tyle czasu?
- Mamo, wiesz jak jest. - kątem oka spojrzał na mnie.
- A to kto? - kobieta podążyła za jego wzrokiem.
- Vanessa, moja przyjaciółka. - zastanowił się nad ostatnim słowem.
- W takim razie miło mi Cię gościć dziecinko. - również mocno mnie uściskała. - Nie spodziewałam się gości, ale to nie problem. Będziecie musieli poczekać jedynie godzinkę, aż dorobię obiadu na większą porcję.
- Spokojnie mamo. - chłopak położył jej rękę na ramieniu.
Kobieta wróciła do domu, zostawiając nas wśród reszty gospodarzy domu. Każdy po kolei przywitał się ze mną. Muszę przyznać, że Levi miał wielką i sympatyczną rodzinę. Otóż miał jedną siostrę, która przebywała tu wraz z swoim mężem Eleciem, oraz córką Aby. Oczywiście Tony, jego brat, który zorganizował mi salę weselną, jednak nie mógł dzisiaj zawitać. Do tego rodzice i kuzyni, którzy zjechali się niedługo po nas. Pełny rodzinny obiad, na którym nie powinno mnie być. Jednak mimo iż byłam obca, żaden z członków rodziny nie pozwolił mi tego odczuć. Pierwszy raz widziałam pełną, kochającą się rodzinę, która nie udaje perfekcji. Każdy z nich jest sobą, a co niesie za sobą to, że nie są idealni, a przynajmniej wcale nie próbują tacy być.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz