12.08.2018

PERFECTION 25


 Po jakichś pięciu utworach usłyszałyśmy za sobą klaskanie. Gwałtownie odwróciłam się w tamtą stronę i ujrzałam Leviego. Automatycznie poczułam jak moje policzki palą się ze wstydu. Wiedziałam doskonale o tym, że nie umiem śpiewać. Miałam niewiele talentów, jednak taniec i śpiew nie zaliczały się do nich.
- Jak nam poszło wujku? - pełna obaw zapytała chłopaka.
- Więc... - zastanowił się chwilkę - jeśli mam być szczery, to jeszcze nigdy nie słyszałem, aby ktoś tak mógł zniszczyć piękną muzykę jak Van. - złapał się za głowę, na co lekko go szturchnęłam. - Ale jeśli chodzi o Ciebie królewno, to nikt jeszcze tak pięknie nie śpiewał.
 Zadowolona dziewczynka wtuliła się w wujka i pobiegła w stronę wchodzących rodziców.
 - Masz talent do zabaw z dziećmi. - zauważył Levi.
- Tak, ale do piosenek raczej nie. - oboje się zaśmialiśmy.
- W każdym razie ten fałsz był piękny. - musnął mój policzek.
 Spanikowana rozejrzałam się, czy przypadkiem nikt nie zauważył tego małego, lecz czułego gestu ze strony chłopaka.
- Spokojnie. - chwycił moją rękę i ruszył ze mną do ogrodu.
 Po kolacji, zajęłam kolejkę do łazienki i po szybkim prysznicu, ubrana w ciuchy Megan, stanęłam naprzeciw Leviego.
 - Mógłbyś pokazać mi miejsce, w którym będę spać?
- Chodź. - wszedł po schodach, wyłożonych czerwono-czarnym dywanem i wskazał drugie drzwi po prawej. - To tu.
- A Ty? - zapytałam w obawie o jego miejsce snu.
- Nie musisz się obawiać. Śpię naprzeciw Ciebie.
- Oh, w takim razie dobranoc. - odwróciłam się z zamiarem otwarcia drzwi.
W głowie miałam nadzieję, że Levi odwróci mnie i ucałuje, bądź wejdzie razem ze mną do pokoju, jednak tak się nie stało.
 Zrezygnowana ułożyłam swoje rzeczy na pobliskiej szafeczce i wchodząc pod kołdrę ułożyłam się do snu, a przynajmniej próby uśnięcia.
 Nie wiem ile tak leżałam, ale oczy wcale nie zamykały mi się do snu. Usłyszałam ciche skrzypnięcie drzwi i po chwili poczułam ciepło oplatające moje ciało.
- Czemu nie spisz?
- Mogę zapytać o to samo. - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Która godzina?
- 00:10.
- Nie mogłam usnąć.
- Ja też. Potrzebowałem być blisko Ciebie. Świadomość tego, że jesteś w pokoju obok nie pozwalała mi usnąć.
- W takim razie trzeba by to jakoś wykorzystać. - odwróciłam się do niego przodem.
 Pomimo ciemności ujrzałam jak na jego usta wkrada się uśmiech.
Dotknęłam jego nagiego torsu i poczułam jak serce uderza rytmicznie w moją dłoń. Wiedziałam, że nie przyszedł tu bezinteresownie, a oznaka mojej bezsenności nie byłaby nie obojętna.
- Wiedziałem, że to powiesz. - złączył nasze usta w jedno.
 O takiej wspólnej rozkosznej nocy marzyłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz