17.05.2019

PERFECTION 53


 Wpatrywałam się w pierścionek i nie mogłam pojąć tego wszystkiego. Levi miał rację. Skoro oboje się kochamy i mamy wychowywać wspólnie dziecko, to powinniśmy stać się małżeństwem.
- Ciociu Van! - usłyszałam dobiegający z korytarza głos Abby.
- Tak? - kucnęłam przy niej.
- Przyszłam się pożegnać. Mama już przyjechała. - skuliła twarz w dół przez co jej burza rudych loków opadła niczym sprężynki.
- Nie martw się, jeszcze przyjedziesz do nas. - objęłam ją - A teraz leć.
- Abby! - do pokoju weszła Megan. - Zachowujesz się jakbyś miała więcej nie zobaczyć cioci. - przeniosła swój wzrok z dziewczynki na moją dłoń. - Nie wierzę. Nie mów tylko, że to jest to o czy myślę. - podbiegła do mnie chwytając za rękę, jakby zaraz miała ją oderwać. -Jaki piękny. Dlaczego nic nie mówiliście? - zachwycała się.
- Nie było okazji. - mówiłam speszona.
- Powinniście od razu do mnie zadzwonić. Urządzę wam wspaniałe wesele. - zaczęła wymachiwać rękoma.
- Meg, dziękuję ale mam już pomysł. - zgasiłam jej zapłon.
- Oo, no tak. W końcu to twoje wesele. - posmutniała. Już wiedziałam po kim Abby ma taki wyraz twarzy, gdy się smuci.
- Ale chętnie przyjmę pomoc w organizacji. - pokrzepiłam ją, przez co kobieta podniosła się na duchu.
 - W takim razie lecę wszystkim ogłosić nową nowinę! - uradowana znikła wraz z córką z mojego pola widzenia.
 Pokręciłam głową z niedowierzaniem w to, że od teraz taka będzie moja rodzina. Nie będzie porządku, wiecznych zasad i manier. Będzie rozbrykana i pełna energii, której nie będzie ukrywać.
 Miała być zupełnie inna od poprzedniej, jednak nie przeszkadzało mi to. Spokojnie dotknęłam rękoma brzucha, w którym maleństwo zaczęło dawać znaki, że zgadza się ze mną.
- Nad czym tak rozmyśla moja piękna narzeczona? - z rozmyslań wyrwał mnie Levi.
- Daj rękę. - powiedziałam cicho wyciągając w jego stronę dłoń.
 Chłopak w spokoju przyglądał się temu co robię. Kiedy położyłam jego dłoń w miejscu, gdzie dziecko poruszyło się, na jego twarzy zawitał uśmiech.
- To niesamowite. - powiedział kucając przede mną. - Hej maluszku, to ja twój tatuś. -masował miejsce, gdzie jeszcze niedawno odbiła się nóżka dziecka. - Ty też się cieszysz z wiadomości o ślubie? Ciocia Meg trochę panikuje, jednak nie martw się, nie będzie tak źle.
 W tym momencie po pokoju rozległ się dźwięk telefonu.
 - To pewnie Mary. - chwyciłam telefon w rękę i nie myliłam się. - Słucham?
- Musi Pani tu szybko przyjechać. - mówiła wystraszonym głosem.
- Co się dzieje? - byłam przerażona.
- Sklep...On się pali ! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz