5.06.2016

NOWE ŻYCIE 2

Nikki podała mi kask. Założyłam i ruszyłyśmy. Pod barem stał Brandon i palił papierosa. Matthew właśnie skończył i wszedł za nami do baru. Poszłyśmy od razu do szefa, ale tego nigdzie nie było.- Coś wam podać? - zapytał Matthew.
- Szukamy szefa. Jest gdzieś? - zapytałam.
- Szefa nie ma i nie będzie.. jakieś sprawy rodzinne, czy coś. - odpowiedział.
- Aha.. no bo wiesz, dzwonił do mnie i chciał żebyśmy przyjechały - rzekła Nikki.
- No tak, bo poprosił mnie abym sprawdził, jak sobie poradzicie w barze.
- Naprawdę? - spojrzałam niepewnie na Nikki. Wzruszyła tylko ramionami i czekała aż Matthew w końcu wyjaśni o co chodzi.
- Więc..?- skwitowałam.
- Zaraz otwieramy bar, będą klienci. Więc sprawdźcie się.
- Ale przecież ja nigdy nie byłam kelnerką!- odpowiedziałam.
- To nie takie trudne - odrzekł Brandon z uśmiechem podając mi ścierkę i miskę z wodą.
- Masz, umyj wszystkie stoliki - wzięłam od niego nie pewnie ścierkę i zaczęłam wykonywać polecenie.
- A ty Nikki weź mopa - powiedział już poważniej jakby miał zaraz ją zabić.
- Jak zwykle najcięższa robota. - wzruszyła ramionami i poszła na zaplecze.
Po kilkunastu minutach bar lśnił, a ja czułam, że wysiadam. Nikki odłożyła mopa i zrobiła to samo co ja - usiadła.
- Chcesz coś do picia? - Brandon co chwila posyłał mi uśmiechy.
- Jasne, a co polecasz? - nie zamierzałam z nim flirtować, bo wiedziałam, że Nikki będzie zazdrosna, ale to było niewinne.
- Martini - odrzekł, puszczając mi oczko.
- OK, skoro polecasz to biorę.
- Robi się - podał drinka i ukłonił się lekko.
- Ile kosztuje?
- Za darmo, w końcu też tu od dzisiaj pracujesz.
- Poważnie? Ale przecież nawet nie było klientów.
- Widzę, że się starasz. - Przytulił mnie.
- Przestań..- spojrzałam kątem oka na Nikki, nie była zadowolona.
- A co z Nikki? - spytałam.
- Też ma tu pracę. Podłoga lśni - nie powiedział tego z entuzjazmem, wręcz nie cieszył się, że dała sobie radę. Jakby nie chciał, aby tu pracowała.
- No cóż.. praca wzywa. Za ladę i do dzieła. - Uśmiechnęłam się do przyjaciółki kiedy zauważyłam już pierwszych klientów.  Nikki przyjęła pierwsze zamówienie. Ładnie wyglądała w fartuszku i sprawiała wrażenie, jakby była w tej branży od lat, a przecież tak jak ja, od dzisiaj zaczęła pracę. Obsługa klientów poszła gładko. Pożegnałam się z Matthewem i Brandonem. Przy wyjściu zapytałam jeszcze o której zaczynamy jutro, Brandon odrzekł, że o ósmej. Wyszłam, a Nikki razem ze mną.
- Jedziesz, czy idziesz? - zapytała oschle, jak ja bym była winna całego zajścia
- Przejdę się.
- Na razie, do jutra. - skwitowała.
- Do jutra. - westchnęłam i wróciłam do domu.


5 komentarzy:

  1. Zjadasz 2k16 xD. Tak na prawdę to kolejna świetna część oby tak dalej :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne...bardzo mi się podoba;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się podoba Twoje opowiadanie chociaż wolałabym aby treść byla bardziej zwięzła tzn. za duzo szczegółowych opisów a mało konkretow.Akcja powieści powinna byc dynamiczna a nie rozwlekła.Nas czytelników interesuje akcja,miłość konsekwencje podjętych decyzji,wzajemne porozumienie a w tle proza codziennego życia.

    OdpowiedzUsuń