Wieczorem byłam już w domu. Jak się okazało, w pustym domu. Nawet było mi to na rękę. Rozpakowałam torbę a rzeczy które z niej wyciągnęłam wrzuciłam do prania. Wzięłam gorący prysznic i przebrałam się w swoje ulubione luźne szare dresy i czarną szeroką bluzę z kapturem, na stopy włożyłam długie bawełniane skarpety. Zaburczało mi w brzuchu, przypomniałam sobie, że od rana nie miałam nic w ustach. Zeszłam na dół i pokierowałam się do kuchni, otwierając lodówkę. Wyciągnęłam mleko i nasypałam płatków do miski, zalewając białą cieczą. Przygrzałam je w mikrofali i wróciłam z powrotem na górę. Włączyłam laptopa logując się do czatu. Janek był aktywny, od razu do niego napisałam.
- Wreszcie w domu :)
- Cieszę się, zmęczona? - odpisał po kilku sekundach
- Niekoniecznie, całą drogę spałam
- A ja niedawno wróciłem z pracy i szczerze mówiąc nie jestem w najlepszym nastroju
- Dlaczego? Co się stało? - odpisałam
- Mój ojciec znów się awanturuje
- To coś poważnego?
- Znów się nachlał
- Nie pisałeś mi wcześniej, że pije
- A czym miałem się chwalić? Że mam ojca alkoholika?
- Przeszlibyśmy przez to razem...
- Ciekawe jak... Będę później. Idę pojeździć na desce
- Kiedy wrócisz?
- Nie wiem, odezwę się
- No dobrze...To pa...
- Cześć.
Po chwili był już w trybie offline. Zastanawiałam się, jak mu pomóc, jednak wiedziałam, że to bez sensu, skoro nie ma mnie przy nim. Westchnęłam i również wylogowałam się z czatu.Dokończyłam jeść płatki i odstawiłam pustą miskę na biurko. Opadłam na poduszki i pogrążyłam się w myślach. Dlaczego musiał być tak daleko ode mnie? Przecież mógłby jakoś przyjechać...Nawet na tydzień. Spotykalibyśmy się raz na dwa miesiące, lub częściej...Ale ja sama nie miałam odwagi udać się w tak daleką podróż, liczyłam na to z jego strony. Postanowiłam, że kiedy tylko się do mnie odezwie poruszę ten temat. Muszę wiedzieć na czym stoję. Przymknęłam oczy. Zadzwonił po dwóch godzinach wyrywając mnie ze snu.
- Spałaś? - zapytał zmartwiony - Nie chciałem cię obudzić
- Nic się nie stało, cieszę się, że znów słyszę twój głos
- Stęskniłem się za tobą
- Ja też, już wszystko w porządku?
- Tak, przepraszam...ale czasami tracę nad sobą kontrolę, nie potrafię pogodzić się z moim losem
- Nie zawsze jest tak, jakbyśmy tego chcieli... - chciałam go jakoś pocieszyć
- Gdybyś była obok, wszystko byłoby łatwiejsze
- Nawet nie wiesz, jak bardzo bym chciała...Może byśmy mogli to zrealizować? Spotkamy się?
- To nie jest takie proste Iza. Ja pracuję, a po za tym jestem w trakcie robienia prawa jazdy. No i to strasznie daleko...
- Są pociągi, cokolwiek. Choćby na tydzień. Strasznie za tobą tęsknię. To dziwne, skoro nigdy cię nie widziałam, ale czuję jakby łączyła nas jakaś nic, której nie można w żaden sposób przerwać.
- Musimy być cierpliwi, obiecuję, że się spotkamy, ale nie mogę ci powiedzieć kiedy, bo nie wiem tego. - Między nami zapadła chwilowa cisza. - Coś ci wyślę, dobra? - zapytał
- Jasne, co takiego?
- Zobaczysz
Po chwili pobrałam załącznik. Moim oczom ukazał się cross
- Jeździsz nim? - z powrotem przyłożyłam telefon do ucha.
- Niee, ale zamierzam. Zbieram na niego.
- Ile ci jeszcze brakuje?
- Sporo, ale wiem, że w końcu na niego uzbieram i będę mógł spełnić moje marzenie
- Jakie?
- Jak będę miał już to cacko to ci powiem
- Oj no nie bądź taki tajemniczy
- Dowiesz się w swoim czasie - droczył się ze mną.
Zapowiadała się kolejna długa noc, z telefonem przy uchu. Mówiłam już, że uwielbiam z nim rozmawiać?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz