16.09.2018

PERFECTION 32


 Po powrocie do domu oczekiwałam powrotu Vanca. Miałam już dokładnie zaplanowane to, w jaki sposób zerwę zaręczyny. Kiedy usłyszałam otwieranie drzwi, rytmicznie wstałam na równe nogi.
- Vance? - zapytałam, aby upewnić się czy to on.
 Moje przeczucia potwierdziły się. W korytarzu ujrzałam stojącego do mnie plecami chłopaka.
- Musimy porozmawiać. - nie zamierzałam czekać.
- Tak, też tak sądzę. - odwrócił się w moją stronę.
 Dopiero teraz zauważyłam, że płakał.
- Co się stało? - byłam zaskoczona, przecież on nigdy nie płakał.
- Usiądź. - poprosił co uczyniłam.
- Vance, proszę powiedz mi co się dzieje. - błagałam o to, by nie było to nic groźnego.
- Byłem u lekarza. Ostatnio te dni, w które wcześniej wracałem, to były wizyty u lekarza.
- Czemu nic nie powiedziałeś?
- Nie chciałem nic mówić, dopóki nie będę tego pewny. - z jego oczu nadal leciały łzy.
 Czułam jak moje serce płacze z nim. Mimo, że nie chciałam być przy nim do końca życia, poświęcił mi wiele lat ze swojego życia. Czułam przywiązanie.
- Ale już jesteś pewny? - zapytałam bojąc się o odpowiedź.
- Tak Vanesso. Mam raka.
Ta wiadomość była dla mnie jak grom z jasnego nieba. Czułam, że cały grunt opada mi spod stóp. To kara. Kara za zdradę, którą prowadziłam.
- Vance... - nie wiedziałam co powiedzieć, dlatego zwyczajnie w świecie przytuliłam się.
- Cieszę się, że Cię mam. Tylko Ty możesz o tym wiedzieć. - schował się w miejscu między moją szyją, a ramieniem i zwyczajnie w świecie szlochał.
 Miał rację, nie mogłam go zostawić. Nie w takim stanie. Przecież w tym momencie potrzebuje największego wsparcia, którego mogę udzielić mu tylko ja.
- Wszystko będzie dobrze. - głaskałam go po głowie.
- Jutro mam wizytę u lekarza, który będzie zajmował się moim stanem zdrowia.
- A widziałeś się już z nim?
- Tak, miałem kilka wizyt.
- I? - byłam ciekawa.
- Jest szansa na to, że z tego wyjdę. Tylko muszę zacząć się leczyć. - w jego oczach widziałam iskierkę nadziei.
- Dasz radę. - dodałam mu wsparcia.
- Tak z Tobą dam. - objął mnie.
 W tej chwili musiałam przełożyć swoje szczęście nad jego dobro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz