zapraszam do mojego małego świata. mam nadzieję, że zagościsz w nim na dłużej.
7.08.2019
PERFECTION 62
Wesele trwało w najlepsze, a po przetańczonej nocy, postanowiliśmy zatrzymać się w hotelu. Katy miała zająć się Megan, więc spokojnie mogliśmy pozwolić sobie na taki wyskok.
Poczułam przedzierające się promienie słońca, które niemiłosiernie opadały na moją twarz. Leniwie przeciągnęłam się na łóżku i spojrzałam na śpiącego obok Leviego. Od wczoraj oficjalnie mojego męża.
Spał spokojnie oddychając płytko i równo. Jedną rękę miał zarzuconą wokół mojego brzucha, a drugą niezdarnie okrywał swoją twarz. Nie mogłam oprzeć się pokusie odgarnięcia tych rozczochranych kosmyków włosów. Tak więc zrobiłam to.
Na mój czuły gest, jego zielone oczy ukazały się w pełnej okazałości, wpatrując w moje z miłością i szczęściem. Leniwie przeciągnął się i jednym ruchem ręki przyciągnął mnie do siebie.
- Witam moją ukochaną żonkę. - wyszeptał wprost w moje ucho, przez co po ciele przeszedł mnie przyjemny dreszcz.
- Witam mojego ukochanego męża. - nie zwlekałam z odpowiedzią.
- Jak Ci minęła noc z myślą, że jesteś już szczęśliwą mężatką? - ujął w dłoń moją prawą rękę i przejechał kciukiem po widniejącej na serdecznym palcu obrączce.
- Najlepiej. Nigdy nie czułam się tak wspaniale. - odwróciłam się w jego stronę, by zatopić się w jego pełnych ustach.
- Może tak wyjdziemy z łóżka i udamy się do naszego domu? - zaproponował. - Katy pewnie jest bardzo stęskniona za swoimi rodzicami.
- Masz rację. Mam jakieś dziwne przeczucia. To co, jakieś szybkie śniadanie i powrót do domu? Czy może od razu kierunek dom?
- Możemy zajechać na miłe śniadanko do jakiejś przyjemnej restauracji. Twój mąż stawia. -oboje roześmiani i w dobrych nastrojach wyszliśmy z łóżka.
Wyszykowanie się nie zajęło nam wcale zbyt wiele czasu. Zaradnie przyodzialiśmy świeże ubrania i trzymając się za ręce opuściliśmy pokój hotelowy. Oddaliśmy klucze na recepcję, opłacając wszystkie koszty i stojąc pod hotelem, czekaliśmy na zamówioną taksówkę.
- Mogliśmy przyjechać samochodem. - westchnęłam znudzona tym oczekiwaniem.
- Oj kochanie, najmocniej przepraszam, że ostatniej nocy tak wspaniale się bawiłem na naszym weselu, że z tego wszystkiego zapomniałem zabrać samochodu. - oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Kocham Cię Levi. - objęłam go mocno w pasie.
- A ja Ciebie, najcudowniejsza istoto na ziemi. - wypowiedział te słowa mocno wpijając się w moje usta.
Czułam tą wielką miłość do niego zbierającą się w moim ciele i sercu, która z dnia na dzień wzrastała. Wiedziałam, że razem możemy zdobyć wszystko. Mając naszą miłość i wiarę w lepsze jutro nic nie mogło stanąć nam na przeszkodzie.
Po godzinie spokojnie przekroczyliśmy próg domu, w którym czekała na nas Megan.
- Witamy wszystkich! Wróciliśmy. - zawołał chłopak zamykając drzwi wejściowe.
Powolnym krokiem do salonu weszła zapłakana Megan. Wiedziałam, że musiało wydarzyć się coś złego, jednak nie wiedziałam co.
- Megan, proszę powiedz, że to nie jest to co przeczuwam. - mówiłam łamiącym się głosem. - Gdzie jest Katy?
- Katy zniknęła.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz